Karpaczanie

lepsza strona Karpacza

Karpaczanie - lepsza strona Karpacza

Budniki – Forstlangwasser

Budniki – położenie i krótka historia

Jest takie miejsce w Karpaczu, które kiedyś tętniło życiem, a obecnie pozostała tylko nazwa na mapie. Dzisiaj możemy pooglądać stare widokówki i poszperać w materiałach archiwalnych lub na miejscu próbować odkrywać porośnięte fundamenty. Pozostał też urok tego miejsca, który został doceniony przez nieformalną grupę Miłośników Budnik i Karkonoszy. Kilka słów od nich znajdziecie w drugiej części tego artykułu.

Grupa ta postanowiła uroczyście obchodzić dni pożegnania i powitania słońca w Budnikach. Właśnie zbliża się kolejna okazja aby powitać tam słońce. Spotkanie odbędzie się w niedzielę, 17 marca 2013 roku, zbiórka o godzinie 9:00 na parkingu przy DW „Krucze Skały” przy ul. Wilcza 1 w Karpaczu oraz przy Urzędzie Miasta w Kowarach. Rozpoczęcie spotkania w Budnikach planowane jest na godzinę 11:00, w dawnym centrum czyli na skrzyżowaniu Tabaczanej Ścieżki i żółtego szlaku.

Słońce w Budnikach

Budniki to nieistniejąca już miejscowość gdzie słońce nie zagląda przez 113 dni w roku. Obecnie jest to tylko polana i punkt widokowy na północnych stokach Kowarskiego Grzbietu, położona na wysokości około 900 m n.p.m., w miejscu gdzie Tabaczana Ścieżka przecina żółty szlak. Jeszcze 50 lat temu stały tam domy pełne życia. Powstanie tej górskiej osady wiąże się z wojną trzydziestoletnią 1618 – 1648. Ratujący życie i dobytek mieszkańcy Kotliny Jeleniogórskiej kryli się wysoko w karkonoskich lasach. Ponieważ działania zbrojne trwały wiele lat, uciekinierzy zakładali w górach tymczasowe osady, z których część przekształciła się w stałe siedziby. Tak właśnie powstały Budniki, których pierwotna ludność pochodziła najprawdopodobniej z Kowar i ich okolic. Warto zapoznać się z artykułem Przemysława Wiatera Egzulanci.

Budniki

Początkowo osadę na stokach Kowarskiego Grzbietu zwano Forstbauden, a więc Leśne Budy. Z czasem zmieniono jej nazwę na Forstlangwasser czyli Leśny Długi Strumień, w dosłownym tłumaczeniu, przy czym Langwasser była to niemiecka nazwa przepływającego prze osadę potoku, który obecnie zwie się Malina. W 1901 r. Mieszkały tu 42 osoby, około 1910 r. 64, a w 1941 r. tylko 34. W 1747 r. źródła odnotowały 11 chałup, w 1786 r. 12, w 1847 r. zaś osada osiągnęła swój maksymalny poziom 13 budynków.

Budniki w Karkonoszach

Po wojnie dzieje osady nie były zbyt długie. Najpierw szukały tu schronienia bandy maruderów wojennych, jak również niemiecki Wehrwolf, lokując tu jedną ze swych baz. Następnie przyszli w góry szabrownicy, rabując co się dało. W końcu przybyli tu również osadnicy. Początkowo, na co wskazuje jedna z ówczesnych nazw osady, zamieszkali tu głównie drwale. W 1946 r. większość zabudowań zajął Ośrodek Wypoczynkowy Bratnia Pomoc Studentów Uniwersytetu i Politechniki Wrocławskiej. Czynny był praktycznie prze cały rok, przyjmując studentów na turnusach letnich i zimowych.

Schronisko w Budnikach

W roku 1950 rozpoczęto w Budnikach poszukiwanie rud uranu. Zapewne z tego powodu zamknięto ośrodek studencki, a wkrótce cała miejscowość „wymarła” i zniknęła z mapy. Dziś trudno w tym miejscu odnaleźć nawet fundamenty budynków. Proponujemy pieszą wycieczkę szlakami Karkonoszy przez Budniki.

Kilka słów od karpaczan organizujących grupę miłośników Budnik

Wielu pasjonatów Karkonoszy i ich tajemniczych miejsc zapytuje nas, skąd powstał pomysł stworzenia grupy miłośników Budnik i Karkonoszy. Analogia tego pomysłu sięga lat 60-tych ubiegłego stulecia. Jeden z najstarszych z naszej grupy – Krzysztof, poznał Karkonosze i Budniki na przełomie 1964/65 roku, kiedy osiedlił się wraz z rodziną na terenie Kowar. Miejsce zwane Budniki, bardzo go zauroczyło. Miał wtedy zaledwie 15 lat. Lata młodzieńcze spędził na Budnikach, zwłaszcza w czasie wakacji. Drugi pasjonat naszej grupy – Mirosław, to drugi z najstarszych, urodzony już w Karkonoszach, obecny mieszkaniec Karpacza. Również lata młodzieńcze poświęcał Budnikom. Zawsze jego mottem było i jest niezapomniane piękno czyli Budniki. Trzeci z nas, to syn najstarszego pasjonata – Paweł, który z ojcem przychodził na Budniki. Był również nimi zachwycony, jak jego senior.

Minęły lata, czarujące miejsce zostało trochę zapomniane za sprawą rodzinnych sytuacji. Kiedy najmłodszy z pasjonatów, Paweł, zapoznał się z Mirosławem, doszli do wniosku, że należy głębiej zainteresować się tym zapomnianym miejscem jakim są Budniki. I tym sposobem przypomnieli najstarszemu Krzysztofowi jego młodzieńcze lata. Wspólna działalność rozpoczęła się około 2010 roku.

Zaczęliśmy wspólnie penetrować materiały historyczne Budnik. Stworzyliśmy dość pokaźną dokumentację historyczną wraz ze zdjęciami z tamtej epoki. Uzyskaliśmy mapy tego terenu z uwzględnieniem byłych domostw. Jesteśmy obecnie w stanie odtworzyć dużą cześć osady. Naszym zadaniem jest ukazanie piękna zapomnianych miejsc w Karkonoszach, reanimacja turystyki w te miejsce, poznawanie historyczne oraz w przyszłości stworzenia muzeum osadnictwa. Materiały historyczne i zdjęcia pozyskujemy poprzez kontakty z byłymi mieszkańcami Budnik i okolicy, rozsianymi po całym świecie. Odzwierciedleniem naszej działalności jest nasza strona internetowa, na której dzielimy się z Państwem naszymi osiągnięciami, przy każdej okazji. Nasze pole działalności byłoby o wiele pomniejszone o możliwości, gdyby nie przychylność Włodarzy miasta Karpacza i Kowar. Zyskaliśmy również akces przychylności Nadleśnictwa „Śnieżka” w Kowarach i Karkonoskiego Parku Narodowego w Jeleniej Górze – Sobieszowie. Dzięki nim możemy realizować nasze założone plany oraz imprezy cykliczne pod tytułem: Powitanie i pożegnanie słońca w Budnikach. Dlatego też pragniemy serdecznie podziękować wymienionym Instytucjom za przychylność i udzielaną pomoc. Niech nasza współpraca da oczekiwane rezultaty dla dobra regionu i dalszego rozwoju turystyki Karkonoszy.
Wszystkich zainteresowanych Budnikami zapraszamy na naszą stronę internetową i kontakt z nami www.budniki.pl. Zbieramy wszelkie nowe wiadomości na ten temat.
Z poważaniem i wyrazami szacunku Miłośnicy Budnik i Karkonoszy.
Teksty i zdjęcia zaczerpnięte zostały również z tej strony.

Rekordy i Osobliwości Karpacza – Karpacz.pl

Naszym wspaniałym karpaczanom chciałbym przypomnieć w jak uroczym i niesamowitym miejscu mieszkamy. Dzięki Panu Ryszardowi Rzepczyńskiemu powstał artykuł na oficjalnej stronie Miasta Karpacza, który zdecydowałem się przytoczyć w całości, a jeśli ktoś woli oryginał to znajdzie go tutaj. O niektórych osobliwościach, przyznam się bez bicia, nie wiedziałem, dlatego tym bardziej chylę czoło przed Naczelnym Kontrolerem Rekordów Sudeckich.

Towarzystwo Kontroli Rekordów Niecodziennych

9 września 2000 roku powstało Towarzystwo Kontroli Rekordów Niecodziennych. Celem tej organizacji jest od samego początku udowodnienie tezy, iż Polacy to nie ponuracy i swój humor mają. Od razu zaczęto zbierać informacje o wszystkich niezwykłych, ciekawych, interesujących ludziach, wydarzeniach, rzeczach… i 5 kwietnia 2001 roku w Katowicach ponad stu dziennikarzy uczestniczyło w największej konferencji prasowej książki „Polskie rekordy i osobliwości 2001″. Jest to pierwsza polska encyklopedia, gdzie w poszczególnych rozdziałach znalazło się ponad kilkaset ciekawostek w ten szczególny barwny sposób opisujących na szarą rzeczywistość.
Dlatego, w porozumieniu z Towarzystwem Rekordów Niecodziennych i Osobliwości rozpoczęliśmy wielką akcję zbierania i opisywania wszelkich karpaczańskich kuriosów.
A oto kilka już ustanowionych rekordów, zatwierdzonych osobliwości, a także propozycji nowych karpaczańskich niezwykłości.

Najbliższa niebu kaplica

Na najwyższej górze Sudetów- Śnieżce znajduje się kaplica św. Wawrzyńca, która po kilkunastu latach budowy została poświęcona w sierpniu 1681 roku. Jest to najwyżej położony, czynny obiekt sakralny w Polsce, jak również najwyżej położony zabytek sztuki barokowej naszego kraju. Co roku w dniu św. Wawrzyńca, 10 sierpnia, odbywa się na wysokości 1602 m n.p.m. uroczysta Msza Św., a co jakiś czas młodzi ludzie decydują się na zawarcie związku małżeńskiego na szczycie Śnieżki. Ostatni ślub odbył się jesienią 2000 roku.

Niezwykła katastrofa budowlana

Karkonosze są jedynym w Sudetach pasmem górskim, gdzie zimą istnieje zagrożenie lawinowe. Do najniebezpieczniejszych miejsc należ kotły polodowcowe. W jednym z nich, w Kotle Łomniczki wzniesiono w roku 1901 schronisko, które zostało jeszcze przed uruchomieniem zniszczone. 31 marca 1902 roku z krawędzi Kotła Łomniczki zeszła potężna lawina niszcząc dokładnie nowopowstały obiekt. Jest to chyba jedyna tego typu katastrofa budowlana jaka zdarzyła się w polskich górach.

Utonięcie na 1400 m n.p.m

Latem roku 1828 na Równi pod Śnieżką utonął w tutejszych torfowiskach leżących około 1400 m n.p.m. polski student z Warszawy Józef Odrowąż-Pieniążek. Jest to niezwykły przypadek utonięcie, które miała miejsce tak wysoko. Żaden Polak nie zginął w ten sposób 1400 m n.p.m. O całym zdarzeniu przypomina tablica pamiątkowa znajdująca się w Kaplicy św. Wawrzyńca na Śnieżce.

Największe gołoborze

Jedne z najliczniej występujących gołoborzy znajdują się na obszarze Karkonoszy. Na północnych zboczach Śnieżki i Czarnego Grzbietu nagromadzony materiał skalny tworzy z granitu i łupków łyszczykowych do granicy kosówki niczym nie porośnięte rumowisko skalne. Jest to największe gołoborze w Polsce.

Niezwykły zegar słoneczny

Na krawędzi Karkonoszy, na wysokości około 1400 m n.p.m. znajduje się grupa skalna zwana Słonecznikiem. Dla mieszkańców podkarkonoskiej wsi Borowice był to od zawsze doskonały, naturalny zegar słoneczny. Z położenia Słońca względem Słonecznika, można z dużą dokładnością określić czas. Jest to zatem najwyżej położony, naturalny zegar słoneczny w Polsce.

Największa wichura

W listopadzie 1967 roku nad Karkonoszami rozszalały się żywioły. Wiatr wiejący z szybkością dochodzącą niekiedy do 200 km/h zniszczył 700 000 drzew czyli 300 000 m3 drewna, tyle ile wówczas uzyskiwano w efekcie kilkuletniego wyrębu. Dość dodać, iż w nadleśnictwie Śnieżka w ciągu dwóch dni po ciosami huraganu padło 340 ha lasu.

Zjazd jakich mało

W roku 2000 odbył się w Karpaczu VI Zjazd na Bele Czym. Zgromadził on jak zawsze rekordową liczbę uczestników i widzów. Kilkadziesiąt dziwnych pojazdów i konstrukcji na stoku w centrum miasta u stóp Śnieżki walczyło o wysoką nagrodę. Punktowana byłą przede wszystkim fantazja i pomysłowość konstruktorów. Wszystkich ograniczała tylko jedna zasada, pojazd sam musiał posiadać hamulec oraz cało dojechać do mety.

Górscy obrońcy granic

W Karkonoszach znajduje się najwyżej położony obiekt militarny w Polsce. Na Przełęczy pod Śnieżką. na wysokości ok. 1400 metrów wybudowano w latach 1921-1922 schronisko nazwane Śląskim Domem, Znajduję się tam bufet turystyczny jak również najwyżej położona w Polsce stała placówka Straży Granicznej, której własnością jest cały obiekt. W pobliżu znajduje się turystyczne przejście graniczne z Republiką Czeską.

Trzy sądy w jednym mieście

Na terenie miasta Karpacza przed wiekami istniało kilka wsi. W niektórych z nich funkcjonowały karczmy sądowe. Obecnie Karpacz jest jedynym miastem w Polsce posiadającym trzy karczmy sądowe, które przetrwały do naszych czasów i są wykorzystywane jako hotel, pensjonat i restauracja.

Pozorna noc polarna

Na terenie miasta Karpacza znajdują się Budniki. Niegdyś na tej śródgórskiej polanie na wysokości 900-930 m n.p.m. istniała osada, której mieszkańcy w zimie pozbawieni byli widoku słońca, ponieważ zabudowania znajdujące się w głębokim leju były przez cały dzień w cieniu rzucanym przez Kowarski Grzbiet. Dlatego rok rocznie uczniowie z miejscowej szkoły obchodzili święto powitania i pożegnania słońca.

Pieniny w centrum miasta

Rzeka Łomnica jest typową górską rzeką, mającą źródła na wysokości około 1400 m n.p.m, przepływając przez Karpacz malowniczymi kaskadami. W pobliżu ulicy Nadrzecznej gwałtownie zmienia swój bieg tworząc malowniczy przełom i kilkumetrowy wodospad. W ten sposób Karpacz stał się jedynym miastem w Polsce posiadającym w swoim centrum przełom rzeki.

Wikingowie w Karkonoszach

W Karpaczu Górnym znajduje się jedyny w Europie, poza Skandynawią, drewniany kościółek romański pochodzący z przełomu XII/XIII wieku.
Został on w całości w I poł. XIX wieku przeniesiony z Norwegii do Karpacza Górnego. W świątyni znajdują się portale bogato zdobione motywami roślinnymi i zwierzęcymi oraz pismem runicznym, a także kolumny, które miały niegdyś być masztami w słynnych łodziach wikingów.

Niezwykli rzemieślnicy

W Karpaczu działał słynny w całej Europie cech zielarzy, zrzeszający 30 mistrzów tego fachu. Z rosnących w Karkonoszach ziół, roślin a także preparatów zwierzęcych i chemicznych karpaczańscy laboranci wytwarzali około 200 różnego rodzaju medykamentów sprzedawanych na całym naszym kontynencie, od Petersburga po Londyn. Ostatni karpaczański mistrz tego niezwykłego cechu rzemieślniczego August Zoelfel zmarł w roku 1884.

Tragarze lektyk na start

Od XVII wieku istnieje tradycja wnoszenia na Śnieżkę turystów. 4 sierpnia 2000 roku tragarze lektyk wrócili pod Śnieżkę, w Karpaczu odbyły się Tragaria czyli I Mistrzostwa Tragarzy Lektyk. Na starcie wielkiej Parady Lektyk stanęło 16 załóg, spośród których wybrano najbardziej fantazyjną, a następnie rozegrano: Wyścig Australijski tragarzy lektyk, Mistrzostwa Grupy Karkonoskiej GOPR, Wyścig radnych miasta Karpacza pod hasłem „my naszych wyborców nosimy na rękach”. Tragowanie było przednie.

Wiatrak w chmurach

W 1924 roku na Równi pod Śnieżką, nieopodal Śląskiego domu zbudowano elektrownie wiatrową, która produkowaną przez siebie energią elektryczną miała zasilać pobliskie schronisko. Ten niezwykły obiekt przemysłowy zbudowany na wysokości 1400 m n.p.m. przetrwał w górskich trudnych warunkach tylko kilka miesięcy. Silnie wiejące karkonoskie wiatry, zapewne za sprawą tutejszego władcy Ducha Gór zdmuchnęły wirnik wraz z umocowanymi na nim łopatkami wprost do Kotła Łomniczki. Tak się zakończyła historia jednej, czy też jedynej tak wysoko wybudowanej w Europie elektrowni wiatrowej.

Najwyżej położona ulica w Polsce

O miano najwyżej położonej ulicy w Polsce stara się od dłuższego czasu ulica Na Śnieżkę w Karpaczu. Bierze ona swój początek w Karpaczu Górnym na wysokości 830 m n.p.m. i przez prawie cały czas biegnąc w Karkonoskim Parku Narodowym dociera na sam szczyt Śnieżki osiągając wysokość 1602 m n.p.m. Droga jest dostępna wszelkiego rodzaju pojazdom, od osobowych do ciężarowych, o ile posiadają stosowne zezwolenia do poruszania się po KPN. Najwyżej położona ulica w Polsce może się poszczycić nie byle jakim wynikiem 768 m różnicy wzniesień.

Największa tragedia polskich gór

20 marca 1968 roku w piękny, słoneczny dzień grupa turystów została przysypana w Białym Jarze przez lawinę. Lawinisko miało 750 metrów długości, średnio 80 metrów szerokości i na czole grubość śniegu wynosiła 24 metry. Pod prawie 50.000 tonami śniegu znalazło śmierć 19 osób. Była to największa tragedia jak się zdarzyła w polskich górach. Jeszcze raz się okazało że gór, nawet takich jak Karkonosze nie wolno nie lekceważyć.

Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór

Już od 15 lat w Kotle Łomniczki znajduje się symboliczny cmentarz ofiar gór. Na pamiątkowych tablicach umieszczono nazwiska osób związanych z Karkonoszami, którzy zginęli w górach. Jest to jedyny w Polsce tego typu obiekt znajdujący się na terenie ścisłego rezerwatu Karkonoskiego Parku Narodowego, tuż przy czerwonym przy wyjściu z kotła. Wykonany według projektu znanego karpaczańskiego plastyka Leszka Leguta krzyż jest wiecznym symbolem pamięci żywych, o tych co już nigdy nie będą chodzić górskimi szlakami.

Cech Tragarzy Lektyk z Karpacza

5 kwietnia 2001 roku Tomasz Dobiecki i Ryszard Rzepczyński radni z Karpacza na zaproszenie Towarzystwa Kontroli Rekordów Niecodziennych podczas promocji niezwykłej książki „Polskie rekordy i osobliwości 2001″ zaprezentowali po raz pierwszy na Górnym Śląsku sztukę tragowania pasażerów. Była to również pierwsza oficjalna prezentacja Cechu Tragarzy Lektyk Miasta Karpacza. Ta niezwykła i jedyna w swoim rodzaju organizacji liczy bowiem tylko dwóch członków, którzy chcąc wskrzesić stara karkonoską tradycje tragowania ludzi po górach przygotowują różnego rodzaju pokazy sztuki tragarskiej oraz pomagają w organizowaniu TRAGARII czyli Mistrzostw Tragarzy Lektyk. Od czasu do czasu ustanawiają również rekordy w tragarskich konkurencjach. Na przykład udało im się podnieść i przenieść Pierwszego Kucharza Rzeczypospolitej pana Maćka Kuronia /161 kg/.
Rekord Polski w tragowaniu dzieci w Centrum Pneumonologii Dziecięcej w Karpaczu 1.06.2001. 1 czerwca dla uczczenia Międzynarodowego Dnia Dziecka kilkadziesiąt dzieci przebywających na leczeniu w CPDz w Karpaczu rozpoczęło próbę Bicia Dziecięcego Rekordu Polski w Tragowaniu Pasażerów. Przez 15 minut chore miedzy innymi na astmę dzieci w specjalnie przygotowanych lektykach nosiły swoich kolegów i koleżanki po wyznaczonej torzee. Podczas kwadransa udało się utragować 784 kg kolegów i koleżanek.Następnie do próby ustanowienia Rekordu Polski w Tragowaniu Dzieci stanęli pracownicy CPD. Grupa kilkudziesięciu lekarzy, nauczycieli, wychowawców, pielęgniarek, rehabilitantów, pracowników technicznych tragowała małych pacjentów przebywające w CPD i w pocie czoła walczyła o ustanowienie nowego rekordu Polski w noszeniu dzieci na rękach, zgodnie z hasłem „my nasze dzieci nosimy na rękach”. Po 30 minutach przeniesionych zostało 1897 kg dzieci na tej samej trasie.

Anomalia grawitacyjna w Karpaczu

Od kilkudziesięciu lat w Karpaczu na ulicy Strażackiej dzieją się cuda. Na pewnym odcinku drogi dochodzi do niezwykłego zjawiska, samochody czy też woda przemieszczają się same pod górę. Badania przeprowadzone w tym miejscu potwierdzają istnienie strefy anomalii, w której grawitacja jest mniejsza o 4 %.

Najwyżej położony urząd w Polsce

Do tej pory za najwyżej położony urząd miejski w Polsce uważano siedzibę władz Boguszowic Gorców. Ostanie badania Kontrolera Rekordów Sudeckich wykazały że Urząd Miejski w Karpaczu leżący na wysokości 615 m n.p.m odebrał palmę pierwszeństwa swojemu sudeckiemu koledze. W budynku znajdującym się przy ulicy Konstytucji 3 Maja 54 od roku 1945 funkcjonują władze miasta. Pierwszym wówczas jeszcze wójtem był Stanisław Stępowski, obecnie władzę burmistrza sprawuje Bogdan Malinowski.

Naczelny Kontroler Rekordów Sudeckich
Ryszard Rzepczyński

Karpacz – znaczenie słowa :)

Karpacz: fantasmagorie karpackie ze Śnieżką w tle

A było to czas jakiś temu… Na początek głos zabrał uwielbiany przez większość i rządzący z ich nadania zwany Mistrzem, przez pozostałych GburMistrzem. „Moi kochani. Jak wiadomo słowo Karpacz pochodzi wprost od Karpat, łańcucha górskiego w naszej części Europy, a z indoeurpejskiego wiemy, że korpata oznaczało górę. Jasne? Jasne. Czyli możemy zamknąć tę część debaty i zająć się ważną rzeczą, jaką jest tunel kolejowy pod Śnieżką”. Zawrzało na sali, właściwie to był jakowyś pomruk, a nie wrzawa, powiedzmy poruszenie, rozgrzewka.
Niektórzy zostali zaskoczeni wiedzą Mistrza ale był też taki jeden, prosto z raju nam przybyły, Karkonoskim Parkiem Narodowym zwanym, który stwierdził kategorycznie: „Karpaty nie mają nic wspólnego z Karpaczem, no może trochę podobne nazwy. My przynależymy wprost do Sudet, najstarszych gór w Europie”. Tego było za dużo, pomruki zaczęły przeradzać się w pohukiwania. Może nie zrozumieli wysłańca raju, a może jednak Mistrz ma rację? „Żądamy analizy przez prawdziwych ekspertów od nazewnictwa. Musimy uchwalić uchwałę chwałą” czy jakoś tak wołali. W między czasie potworzyły się małe grupki i jak raz rozpoczęła się dyskusja wewnątrz nich. „Cisza mości panowie i mocium panie! Cisza!” rzekł to mały, sprytny, rezolutny wysłannik Mistrza. Wysłannik jest ulubieńcem Ulubieńca mieszkańców i jego prawą ręką z jego też nadania. Właściwie to nie jestem pewien czy padły tam słowa „mości” i „mocium” ale na pewno „panowie i panie”. „Niech głos zabierze Tadeusz – pogromca maszyn latających”. Cisza zapadła momentalnie, wszyscy poważali Tadeusza. Zaczął bez zbędnej zwłoki: „No wiecie, karpacz to jest taka karma, którą podaję na co dzień w swoim gołębniku…”. Nie pozwolili mu kontynuować wywodu, zakrzyczeli biedaka: „Hańba! Kto pozwolił mu w ten sposób zbeszcześcić dobre imię Karpacza?”. Tadeusz zdziwił się tylko reakcji radnych i tych mniej zaradnych, i grzecznie usiadł. Swoje wie i wcale nie musi się tą wiedzą dzielić; nie, to nie.
Głos zabrał przedstawiciel części dolnej, skalną zwaną: „Nasi dziadowie zawsze nam mówili, że nazwa Karpacza nawiązuje do tradycyjnej wschodniej potrawy. To tzw. karpaczki, czyli grillowane i nadziewane trzy pstrągi, trzema igłami świerkowymi, zebranymi z trzech różnych drzew w Noc Kupały na Górze Karpatka.” Kilku kiwało głowami dla aprobaty. Taaak…
Przebywający w naszym mieście w interesach Karpiel-Bułecka nie zdzierżył i wybuchnął: „Co za brednie! To moi dziadowie nadali imię temu miastu! Przecie to Karpiel miał być, a Ci repatrianci (pogardliwie) zmienili „iel” na „acz”. Pora wrócić do korzeni! Nasze mięsne wypasiki i łoscypki już tu som” I jak nie wrzaśnie po zakopiańsku „Łoj, łowieckę bym zjodł! Hej!”.
Z drugiego końca ssali dał się słyszeć syk nieprzeciętny. To wężoustni chroniący nasz sudecki krajobraz i najwięksi przeciwnicy wielofunkcyjnych, nowoczesnych gołębników: „Jeśli Państwo pozwolą…” Nie, nie pozwalamy! – to tylko niektórzy radni krzyczeli. „Państwo są w błędzie! Karpacz to jest rzadki ptak, co prawda nie z rodziny gołębiowatych, ale bardzo charakterystyczny dla naszego rejonu. Karpacz potrafi wydawać niesamowite dźwięki coś jak „bane! urwa! uje!” „Co za bzdury! – Dowody!” – krzyczała już większość radnych. „Trwają poszukiwania karpacza, jednak jedynym dowodem na jego istnienie są odchody, niechybnie pozostawione przez tego ptaka. Odchody te mają kształt charakterystycznego stożka i przez niektórych nazywane są krzywą kupą.” Słowa te wypowiedział już przedstawiciel grupy znanych ekologów ‚Marsjanie’. Mówił dalej: „Jeśli ptak zostanie odnaleziony wtedy cały ten rejon zostanie objęty ścisłym rezerwatem karpaczów. Dostęp do niego będzie zabroniony, a dojazd do Bierutowic będzie możliwy tylko tunelem”. Tego było już za wiele. Nerwy puściły wszystkim, nawet Mistrz nie wytrzymał i aż poczerwieniał. (Dodam tylko, że po kilku miesiącach okazało się, że to Marsjanie sami podrzucili kupę. Tłumaczyli się, że w szczytnym celu.).
Wśród krzyczących jedna postać wyróżniała się, choć oprócz Gandalfa nikt tego nie zauważył. Szewski Ol, największy fan zjazdów na parapecie, zwanym „snołbord”, krzyczał cienkim głosem: „Ja wiem!”. Powtórzył to kilkakrotnie aż w końcu wrzawa ucichła, a wszystkie oczy skierowały się na Szewskiego Ola i rzekł on: „Hej ziomy, zluzujcie poślady, po co się tak spinacie. Jebłem się ostatnio na drifta. No wiecie tam gdzie te kary popierdują pod górę. Jak tylko taki kar popierdywał to my nawijali z ziomami „Pacz! Kar! kar pacz! karpacz!!! No, było na co paczeć.”
Łubudububach! To zemdlał porażony mądrością snołbordzisty przedstawiciel parlamentu, znaczy sejmu, który specjalnie przyjechał z misją od Pani Marszałek, która zresztą uważa, iż Karpacz jest jej dawnym majątkiem rodzinnym, zrabowanym przez komunistów. Czy jakoś tak. Na całe szczęście ocknął się dopiero po zakończeniu debaty i nie miał okazji przekazać tych informacji.
Był wśród nich taki jeden, nic nie mówił, siedział cicho, nikt go nawet nie zauważył. Dziwak jakiś, no wiecie, ma tylko dwóch znajomych na fejsie. No, koszmar jakiś! A on wiedział nie powiedział a to było tak: „Dawno temu, mieszkała w tych okolicach przecudnej urody młynarka, zwana Śnieżką. Była tak piękna, że nikt nie odważył się spojrzeć jej prosto w oczy. Wszyscy zerkali tylko spode łba. Dziewczyna była co raz bardziej smutna, aż poprosiła Ducha Gór, miejscowego diabła, aby przekonał wszystkich, że warto na nią spojrzeć. Karkonosz myślał długo, aż po kilku latach zdecydował. Zamienił dziewczynę w najpiękniejszą górę w Karkonoszach i rzekł do mieszkańców: „będziecie za karę po wsze czasy wielbić tę górę i patrzeć na nią z podniesionym czołem”. Tak też do dnia dzisiejszego wszyscy okoliczni mieszkańcy za karę patrzą na Śnieżkę, tacy to karpaczanie z Karpacza…”.

Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem, a jeśli jednak to z góry Bardzo Przepraszam :)
Wysoki Sądzie kilka szklanic wina wypiłem i jakoś tak…

Karpacz – Królestwo Śnieżki

Do poprzedniego artykułu celowo dodałem herb Karpacza. Nie od dzisiaj wiadomo, że największą atrakcją Karpacza jest właśnie Śnieżka. Często zapominamy o jej prawdziwym położeniu. Jelonka, regionalna gazeta, uparcie stosuje pewną frazę, zastępującą nazwę naszej miejscowości. Gdy opisują jakiś news z Karpacza, używają określenia „W mieście pod Śnieżką…”. A przecież góra ta znajduje się na terenie miasta Karpacza :) Prowadząca na jej szczyt droga (ulica), od wjazdu do KPN przy Świątyni Wang, aż na sam szczyt nosi nazwę „Na Śnieżkę”. Nawet na herbie widoczna jest charakterystyczna, ukośna kreska symbolizująca Drogę Jubileuszową.

Śnieżka wycięta z herbu Karpacza
Śnieżka z herbu Karpacza

Karpacz mógłby śmiało reklamować się hasłem:

Najwyższy szczyt Czech jest w Karpaczu

i nie ma w tym żadnej przesady. Granica państwowa przebiega przez środek Śnieżki i jest jednocześnie granicą Gminy Karpacz. Po jednej i drugiej stronie ma taką samą nazwę, a nawet w języku niemieckim, oznacza dokładnie to samo. Czyż nie jest to znakomity symbol wielokulturowy? W Czechach znajdziemy również miejscowości, które precyzują swoje położenie względem góry, np. Pec pod Sněžkou. Gdy zajrzymy w głąb historii zauważymy jeszcze szerszą symbolikę. Przez wieki uważana była za Świętą Górę. Również za panowania Prus, był to najwyższy szczyt w obrębie tego wielkiego państwa. Za panowania Schaffgotschów Karkonosze przeszły swoisty chrzest poprzez wybudowanie na szczycie góry kaplicy. Śnieżka na pewno w okresie przedchrześcijańskim była obiektem kultu, może nie tak wyraźnym jak Ślęża, bo została w miarę wcześnie „ucywilizowana”.

Śnieżka największą atrakcją Karpacza

Największa na pewno, jest to najwyższy szczyt Karkonoszy oraz całych Sudetów, przy dobrej przejrzystości powietrza widoczna nawet z Wrocławia.
Czy pamiętacie spotkania prezydentów Polski i Czech na Śnieżce? Nie słyszałem aby podobne odbywały się na Rysach. Niestety media nie zawsze pamiętają dodać precyzyjną lokalizację i naszą rolą jest właśnie przypominać przy każdej okazji, że będąc na Śnieżce nadal jesteśmy w Karpaczu. Każdy turysta przybywający do Karpacza za główny cel obiera sobie wejście na Śnieżkę. Śnieżka jest i była najczęściej fotografowaną górą w całej Europie. Dzięki poprzednim właścicielom Karkonoszy bardzo szybko stała się celem pielgrzymek, a w przyszłości również wycieczek. Od strony czeskiej, prawie na sam szczyt, możemy wjechać kolejką linową.

Rozpoznawalna marka dla Karpacza to Królestwo Śnieżki

Duch Gór jest symbolem całych Karkonoszy, po jednej i drugiej stronie granicy. Niech zatem Królowa Śnieżka będzie symbolem Karpacza i to nie tylko jako góra. Proponuję ogłosić powstanie monarchii i osadzić na tronie królową tego rejonu.
Tak jak w wielu monarchiach w Europie, królowa pełni rolę reprezentacyjną i w żadnej mierze nie zastępuje władzy wykonawczej. W naszym przypadku nadal najważniejszą, decyzyjną osobą będzie Burmistrz. Nie widzę przeszkód aby w mieście powstał fundusz reprezentacyjny, potrzebny na utrzymanie dworu królewskiego. Dwór oczywiście posiadałby wiele przywilejów, np. nadawanie specjalnych tytułów lub rang. Wszelkie decyzje dla potwierdzenia swej mocy, opatrzone będą pieczęcią królewską.

Fundusz reprezentacyjny

Urząd Miasta Karpacza powinien zatwierdzić (opatentować) wzory wyrobów regionalnych, ze sprzedaży których będzie zasilany fundusz reprezentacyjny naszej królowej. Oczywiście mowa tu o jakimś niewielkim procencie, tak aby ten dodatkowy koszt nie był uciążliwy dla turystów. Wyroby takie powinny być specjalnie oznakowane. Innym źródłem dochodu może być czasowe nadawanie przywilejów. Jednym z pomysłów jest nadawanie obiektom turystycznym tytułów, np. „Przyjazny dla rodzin”. Obiekt taki powinien spełniać ściśle określone wymagania, np. plac i pokój zabaw dla dzieci, dostęp do TV dziecięcej, wypożyczalnia sprzętu dziecięcego itd. Powinna pojawić się symboliczna opłata roczna za używanie takiego tytułu. Brak opłaty lub niedotrzymanie określonych warunków automatycznie blokuje możliwość posługiwania się tytułem.

Rola Królowej Śnieżki

Oprócz nadawania szczególnych tytułów obiektom i zasłużonym ludziom Karpacza, królowa powinna uczestniczyć we wszystkich ważnych uroczystościach i imprezach organizowanych w mieście oraz poza miastem. Już widzę relację telewizyjną z uroczystego otwarcia zimowego sezonu z udziałem Królowej Śnieżki :) Każda konferencja odbywająca się w Karpaczu też powinna być otwierana przez królową :)

Więcej imprez ze Śnieżką w tle

Fundusz reprezentacyjny musi wystarczyć również na symboliczne nagrody. Na szybko wymyśliłem kilka imprez: wszelkie zawody sportowe o puchar Królowej Śnieżki, zawody w lepieniu ze śniegu, wojna na śnieżki, rzut śnieżką do celu, konkurs na najpiękniejszą legendę o Królowej Śnieżce, konkurs na wyrób regionalny itd.

Spotkania z Królową Śnieżką

Królowa nie powinna zamykać się w swoim zamku (hmm, zapomniałem o zamku i pałacu). Na stronach internetowych powinny być zamieszczone informacje kiedy i w jakim miejscu będzie można spotkać Królową. Królowa powinna zaszczycić swoją obecnością każdy obiekt turystyczny w Karpaczu, a nadworni kronikarze powinni ten fakt szeroko opisać dla potomnych.

Jeśli pomysł spodoba się to na pewno będzie można jeszcze tutaj dużo dopisać.
Na spotkaniu 14 lutego o 10.00 w Urzędzie Miejskim niestety nie będę, dlatego tą drogą przekazuję swój mikro-pomysł…

W poszukiwaniu marki identyfikującej Karpacz

Pora rozpocząć dyskusję na temat marki Karpacza. Temat na czasie, szczególnie przed zbliżającym się terminem spotkania organizowanego przez urząd miasta. Warto dyskutować nad pomysłami, niestety urzędnicy, jak do tej pory, nie zaproponowali nam żadnego. Szkoda…

Herb Karpacza

Karpacz stolicą konferencji

Zastanawiałem się co jest charakterystycznego dla Karpacza, gdzie są jego największe atrakcje. Wyszło mi, że największą atrakcją Karpacza jest… Hotel Gołębiewski. Właśnie tam przebywa najwięcej turystów, korzystających nie tylko z miejsc noclegowych ale restauracji, aquaparku, kręgielni itd. Hotel specjalizuje się w organizowaniu konferencji. Jest oczywiście wiele innych obiektów, które oferują podobne usługi. No ale jak to przełożyć na markę Karpacza? Stolica konferencji przyciągnie firmy organizujące swoje spotkania ale czy na pewno turystów? Czyli raczej nie o to chodziło…

Via Sacra w Karpaczu

Kolejną wielką atrakcją Karpacza jest oczywiście Kościół Ewangelicki „Wang”. Znakomita historia, przepiękny obiekt, tłumy odwiedzających. W centrum znajdują się jeszcze dwa kościoły katolickie, choć jeden z nich budowany był przez protestantów, przy czynnym zaangażowaniu Króla Niemiec. Jest też kaplica na ulicy Saneczkowej. Kościoły o różnych wyznaniach połączone zostały ścieżką „Via Sacra”. Piękna inicjatywa, szczytne cele ale czy to wystarczy aby przyciągnąć liczne pielgrzymki wiernych obu wyznań? Sudety słyną w całej Europie z licznych miejsc kultu, jednak kościoły w Karpaczu do nich nie należą. Czyli raczej nie o to chodziło…

Karpacz miastem driftu

Ostatnimi czasy odbywają się w Karpaczu imprezy, które niosą za sobą pisk opon i smród spalin. Imprezy przyciągają młodszą część społeczeństwa, która dzięki temu dowiaduje się jak i czym najlepiej poruszać się po krętych drogach oraz ścieżkach Karpacza i Karkonoskiego Parku Narodowego. Często obserwuję na ulicach próby naśladowania mistrzów „palenia gumy”. Natomiast na ścieżkach turystycznych muszę ustępować miejsca zamaskowanym crosowcom i quadowcom. Miłośnicy tych sportów nie zostawiają zbyt wielu pieniędzy w naszym mieście, a raczej wiele szkód materialnych ale potrafią rozreklamować Karpacz jak nikt inny. Wystarczy wejść do popularnego serwisu YouTube i wpisać w wyszukiwarce słowo „karpacz”. Ale chyba nie o to chodzi…

Karpacz stolicą sportów

Celowo nie dopisałem zimowych, bo warto przeanalizować wszystkie dziedziny. Oczywiście na pierwszy plan wysuwają się te zimowe.

  • Narciarstwo zjazdowe – raczej w formie rekreacyjnej lub imprezy o charakterze lokalnym. Niektóre z dużymi tradycjami jak te organizowane przez Szkołę Górską przy schronisku Samotnia. Możliwości kompleksu narciarskiego „Śnieżka” na Kopie bardzo duże, ale w przyszłości, raczej odległej. Pozostałe trasy zjazdowe to już czysta rekreacja.
  • Narciarstwo biegowe – niestety warunki w Karpaczu nie są sprzyjające – niewielka pokrywa śniegu, która topnieje momentalnie przy najmniejszych fenach. Trasy krótkie i mało zróżnicowane. Na duże imprezy nie ma co liczyć, a i sportowcy rekreacyjni wybierają łatwiejsze i dłuższe trasy w Jakuszycach.
  • Pieski ciągnące sanie – wykorzystują super warunki panujące w wyższych partiach Karkonoszy. Jednak sport ten nie należy do masowych i stanowi raczej ciekawostkę turystyczną.
  • Skoki narciarskie – największa skocznia wykorzystywana jest jako „małpi gaj”, a ta malutka w centrum dogorywa, atakowana przez rdzę. Imprezy organizowane na Orlinku są bardzo drogie i raczej nie przyciągały nigdy tłumy widzów.
  • Lodowisko – sztuczne ale nie lodowe czyli plastikowisko. Przynajmniej czynne przez cały rok.
  • Tor saneczkowy – super, że jest, jednak również jest mało wykorzystany, choć jego potencjał jest olbrzymi.

Dobre warunki posiadamy do wspinaczki górskiej (Krucze Skały), kolarstwa górskiego i szosowego oraz wszelkiego rodzaju biegów wytrzymałościowych. Możliwy jest rozwój konkurencji halowych. Mamy przecież dwie piękne hale sportowe oraz stadion miejski. Jest też szkoła Mistrzostwa Sportowego. Ale czy to wszystko wystarczy by przyjąć takie hasło? Bardziej przekonuje mnie słowo: rekreacja. Warto się na tym pomysłem pochylić…

Karpacz miastem ekologicznym

Świetny pomysł, na czasie, można podpiąć pod to Karkonoski Park Narodowy. Tylko w realiach Karpacza trudno jest o ekologię.

  • Ekologiczne powietrze jest tylko wtedy gdy wieją silne feny, bo na co dzień, w okresach chłodnych, mamy silnie trujące dymy. Podstawowym materiałem służącym do opalania mieszkań jest węgiel kamienny, często brunatny, drewno i oczywiście wszelkiego rodzaju śmieci.
  • Ekologiczna żywność jest u nas niedostępna. Może to za drogie lub za mało popularne.
  • Ekologiczny transport to tylko kilka bryczek ciągnionych przez zdyszane konie, po zasolonych drogach.
  • Ekologiczna energia – BINGO – mamy chyba 4 elektrownie wodne ale to raczej kropla w morzu potrzeb.
  • Woda jest u nas stosunkowo mało zanieczyszczona, choć i do niej dodawane są „ulepszacze”.
  • Ekologiczne materiały do budowy budynków były kiedyś, dzisiaj dominuje styropian.
  • Segregacja śmieci – pojemniki do segregacji stoją i świecą pustkami.

Karpacz ekologiczny? Może kiedyś ale jeszcze nie teraz…

Karpacz oazą kultury

Nie chcę być zgryźliwy ale niektórzy uważają, że Karpacz to pustynia kulturalna. Najwięcej atrakcji kulturalnych, tych na wysokim poziomie i tych miernych jest w… Hotelu Gołębiewski. Są „Góry Kultury” organizowane przez urząd ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Przy Wangu mamy chór i grupę muzyczną, są też cykliczne koncerty. Mamy nawet muzea. Są też artyści, w większości pochowani głęboko i niedostępni dla przeciętnych zjadaczy chleba. Ostatnio pojawiła się Galeria przy Skarbcu Ducha Gór ze szczytnym celem stworzenia produktu regionalnego. No cóż, trzymamy kciuki i życzymy powodzenia. Warto stawiać na kulturę…

Na wypoczynek rodzinny do Karpacza

Wydaje się to być najciekawszy pomysł. Najlepiej wypoczywa się w gronie rodzinnym oraz przyjaciół. Przyjeżdżający turyści liczyć będą na wiele atrakcji. Najważniejszym kryterium, określającym poziom satysfakcji, będzie oczywiście czas pobytu. Przy znikomej ofercie „rozrywkowej” pobyty będą krótkie. Niestety nie wszystkie obiekty są przystosowane do takiej formy wypoczynku. Brakuje miejsc do zabaw dla dzieci. Również warto pochylić się nad tym pomysłem…

Turystyka górska w Karpaczu

Ten rodzaj turystyki wyparty został przez „turystykę widokową”. Mimo, że Karpacz jest miejscowością górską to turyści niechętnie wybierają się w góry. Najczęściej poruszają się w bliskich okolicach wyciągów. Tak jest na całym świecie. Przecudowne Alpy w okresie letnim świecą pustkami, mimo dużej ilości szlaków o różnym stopniu trudności. Turystyka górska jest mitem. Niewielu decyduje się na wyprawy górskie i ci nieliczni nazywani są „plecakowcami” czyli prawdziwymi turystami, którzy nie mają dużych wymagań, śpią w schroniskach lub pod namiotami, żywią się tym co mają w plecaku, czyli na nich nie można zarobić. Potencjalny turysta w Karpaczu wybiera turystykę widokową, czyli stara się wykonać jak najmniejszy wysiłek aby obejrzeć coś wyjątkowego. Najlepiej gdyby widok na góry miał z okna swojego pensjonatu. W górach, czym dalej od wyciągu, tym mniej turystów widokowych, a więcej tych prawdziwych, plecakowców. Dla tych widokowych najważniejsze jest zaliczyć górę i najlepiej gdyby zostali podwiezieni na sam szczyt. Kolej linowa na Kopę nie jest w stanie przewieźć większej ilości turystów widokowych, a nawet po jej przebudowie przepustowość będzie ograniczona wymogami KPN. Czyli chyba nie ma co stawiać na turystykę „górską”…

Jak hulać to tylko w Karpaczu

Najczęściej obserwowaną turystyką w Karpaczu jest ta alkoholowa, w poszukiwaniu najtańszego „browaru” – głośna, wulgarna, taka swojska. Nawiązuje ona do tradycji niemieckich, dzięki której w Karpaczu i okolicach było tak dużo schronisk i bud, bo odległość między nimi ustalał… kufel piwa pity po drodze do następnego punktu sprzedaży. Mamy też górę w centrum Karpacza o jednoznacznej nazwie Pohulanka. Ostatnio przybył nam „deptak”. Wystarczy otworzyć więcej klubów i sklepów nocnych oraz znieść ciszę nocną i już można zapraszać do pohulania. Nikt już nie powie, że w Karpaczu życie umiera po 22-giej.

Karpacz siedzibą Ducha Gór

Hm, według mnie symbol Ducha Gór został już wyeksploatowany do granic możliwości. Po stronie czeskiej dostaniemy nawet piwo z podobizną Karkonosza. Niektórzy zapominają, iż mit Ducha Gór nie powstał w celu przyciągnięcia ludzi w rejon Karkonoszy, a wprost przeciwnie, miał ich odstraszyć od próby wtargnięcia do jego królestwa. W Karpaczu, dzięki Karkonoskim Tajemnicom, możemy podziwiać olbrzymią rzeźbę przedstawiającą metalowego Karkonosza, który swoją postacią nawiązuje do najstarszego znanego wizerunku. Często przechodzę tamtędy i mam okazję posłuchać co turyści myślą o tej postaci. Nie spotkałem jeszcze osoby, która wiedziałaby co ona przedstawia. Najczęstszym słowem jaki usłyszycie będzie – diabeł – „Stańcie koło tego diabła, to zrobię wam zdjęcie”. Warto przypominać stare legendy, są częścią historii kilku narodów, które miały okazję tutaj mieszkać. Niech więc Duch Gór pozostanie symbolem Karkonoszy…

Ciąg dalszy nastąpi :)

Propozycje te są mniej lub bardziej poważne ale na pewno pokazują skalę problemu, bo mimo wielu niezaprzeczalnych walorów jakie posiada Karpacz, trudno jest jednoznacznie zbudować jego rozpoznawalną markę. W następnym artykule spróbuję przedstawić tę jedyną, sensowną i mam nadzieję, że spodoba się większości :)

© 2012-2017 Karpatka.pl
Sprzedam serwis - Kontakt